W porównaniu do lat ubiegłych mijający sezon był dość bogaty pod względem eventów driftingowych. Powodów tego było wiele. Z jednej strony wielu zawodników miało dość podejścia PFD do organizacji zawodów, z drugiej amatorzy nie mieli za bardzo okazji sprawdzić się w akcji. Poza tym nie każdy chce startować tylko w zawodach i walczyć o puchary. Dlatego takie imprezy jak Kolter Drift Open czy Wrocław Drift Battle cieszyły się sporą popularnością.
Jedna z ostatnich imprez tego typu odbyła się 17 listopada na ulicach Łodzi. Skrzyżowanie ulic Dąbrowskiego i Puszkina stało się na jeden dzień namiastką japońskich serpentyn. Wszystko to z okazji drugiej edycji Drift Legal Łódź. Dzięki przychylności władz i chęci działania grupki ludzi po raz kolejny amatorzy jak i profesjonaliści mogli sprawdzić swoje umiejętności na drogach, których na co dzień bokiem pokonywać nie wypada. Co prawda aura niezbyt sprzyjała kibicom, jednak Ci którzy pojawili się przy trasie mogli liczyć na gorące przejazdy szalonych drifterów. Najliczniej stawili się właściciele maszyn ze śmigłem na masce, oprócz nich swoją obecność zaznaczyła Omega, Sierra i jedno 200sx.
Widzowie nie mogli jednak narzekać na brak emocji. Drifterzy pokazali szybkie i efektowne przejazdy, zarówno Ci profesjonalni, z Wojciechem Łubkowskim na czele, jak i amatorzy, którzy w drifcie stawiają dopiero pierwsze kroki. Wspomniany już Ogień został również zwycięzcą organizowanych przy tej okazji zawodów. Niezły pokaz dali również stunterzy, którzy śmiało poczynali sobie, czy to na dwóch czy to na jednym kole.
Słowem podsumowania - dobrze, że są takie imprezy jak Drift Legal Łódź. Dzięki temu każdy może legalnie spróbować swoich sil w jeździe bokiem, bez specjalnych nakładów finansowych czy obawy o legalność swoich poczynań.
Wiemy, że dotychczasowa sytuacja naszej rodzimej sceny driftingowej zaowocowała powstaniem dwóch kolejnych serii, dzięki czemu możemy być pewni, że i w przyszłym sezonie emocje będą nam dostarczane z potrójną siłą!
Foto: Michał Skowroński, skowronskiphotography@gmail.com
Jeszcze nikt nie zostawił swojego komentarza. Możesz to zrobić w formularzu poniżej.